(NIE) CHCE MI SIĘ !

Zamieszkało u mnie .. Nie chce mi się,
się się się się…
i ono sobie mieszka i rośnie i co raz bardziej jest bezczelne. bo nic już nie mówi czasem tylkko samo po prostu się żywi, moim zmęczeniem kolejnym filmem i serialem i tak sobie u mnie mieszka.
paskudnie duże się robi co raz trudniej je wykopać.
bo ono wie kiedy jestem zmęczona, kiedy muszę podjąć wysiłek i ono wtedy się zaczyna krzątać.

Moja mama na pytanie: chce Ci się wieszać pranie? bo jak nie to ja to zrobię..
mówi: nie ma że nie chce mi się. trzeba to trzeba.

więc nie u każdego to mieszka, albo mieszka wszędzie tylko nie wszędzie sobie króluje.
a wpakowałabym to nie chce mi się w pudełko i wysłała w kosmos.
albo: adresat: czarna dziura

tylko że nie chce mi się?
bo jak by mi się CHCIAŁO to by dawno to się już zmieniło.
więc dlaczego marnuje tyle wspaniałych godzin życia?
więc dlaczego nie rozwijam nowych pasji?
więc dlaczego nie zdaje egzmainów?
więc dlaczego kończe działanie na wpisaniu czegoś w kalendarz?
więc dlaczego pisząc to myślę: a możeby obejrzeć kolejny odcienek serialu.. no i co że jutro egzamin.

może to nie chce mi się trzeba włożyć do pudełka i najpierw ośmieszyć? wyśmiać?
bo jak siedzę i słyszę jak ktoś mówi o swoim życiu to MI SIĘ CHCE.
bo jak słyszę jakąś konferencję to MI SIĘ CHCĘ
bo jak jestem na spotkaniu w Warszawie u salezjan to MI SIĘ CHCE

a jak przychodzę do domu to : MI SIĘ NIE CHCE. bo jak jestem SAMA to mi się nie chce sobie wychodzi. na środek mojego pokoju i MI SIĘ JUŻ NIC NIE CHCE.
więc jak mnie znasz to CI mogę to powiedzieć:
jak by to było nie karmić NIE CHCE MI SIĘ?
wiem co u mnie ono lubi:
jak wydaje bez sensu pieniądze i na tym się skupiam, a pracuje więcej choć mogę mniej i karmie zachcianki NIE CHCE MI SIĘ
jak bezsensu marnuje czas
jak po raz kolejny nie robie tego co sobie obiecałam.
jak jestem sama
jak skupiam się na gadaniu a nie działaniu

więc pakuje Cię w list to NIE CHCE MI SIĘ .
SIĘ SIĘ SIĘ.
tak kręcimy SIĘ wokół SIĘ i już nam nic SIĘ nie chce.

więc co mogę zrobić DLA KOGOŚ? w tym roku?
więc może to w końcu BÓG  będzie dla mnie w tym roku?
więc może w końcu rozwinę swoje talenty i aby były pożytkiem dla INNYCH?

dla kogoś, Bóg, dla innych.
może się zmienię na DAR DLA DRUGIEGO CZŁOWIEKA?

zamiast paść codziennie NIE CHCE MI SIĘ.
NIE CHCE MI SIĘ nie lubi R-A-D-Y-K-A-L-I-Z-M-U !
więc czy w końcu zdobędziesz się na NIEGO?

więc może dla Ciebie to głupie pytanie ale chyba sam wiesz co sobie w nie wstawić.
jak by wyglądał mój dzień bez seriali i filmów oglądanych godzinami?
a może bardziej ogólnie?
CZEMU POŚWIĘCASZ NAJWIĘCEJ CZASU ?
CZEGO NIE UMIESZ SKONTROLOWAĆ W SWOIM ROKU ?
JAKIE WYDAJESZ OWOCE PO TYM ROKU?

i po prostu zapytam sama siebie i także Ciebie,
CZY DASZ W KOŃCU BOGU ZROBIĆ COŚ PIĘKNEGO ZE SWOIM ŻYCIEM?

wyślij ze mną NIE CHCE MI SIĘ w czarną dziurę :)

smak podjętej decyzji.

Jestem Kobietą i będę pisać do i dla kobiet.

kiedyś usłyszałam od kogoś dla mnie ważnego że nigdy nikogo nie pokocham póki sama siebie nie będę kochać.

powiedzmy sobie szczerze to po prostu brzmi mądrze, ale co z teog że kilka osób CI powie pokochaj siebie? jak nei wiesz jak to odnieść to rzeczywistości.

sam Bóg mówi do Nas – kochaj bliźniego jak siebie samego.  kolejne mądre słowa, ale po co?

jak siebie samego?

ja sama jestem obrazem Boga. jego ukochaną córką. jego obrazem. czyli obrazem jego Miłości. siebie kochać to znaczy Jego kochać.

u mnie to długi gdzieś rozpoczęty proces. czy jestem coś warta czy coś znaczę czy świat jest dla mnie?

Ktoś kiedyś powiedział: Bóg nie stworzył Cię z kaprysu i na złość trochę gorszą od kogoś obok Ciebie. On stworzył przecudowne  i pełne dzieło. takie Jego 10000000 %

i zaczęłam od samych podstaw. Jestem kobietą i to w sobie mam kochać. Jestem córką moich rodziców i to mam pokochać. Mam takie a nie inne talenty i to je mam odkryć i nimi się zachwycić. Mam własną przeszłość i to ją mam zaakceptować. Mam teraźniejszość i to ją mam odkrywać i to nią mam się fascynować. Mam swoją przyszłość i to ją muszę zdobywać.a nawet to że mam proste wyjątkowe imię i ono mnie określa.

Anna znaczy Łaska.

rozłóż to co masz na czynniki on w pełni z miłością Cie stworzył. wyciągnij do niego dłoń słowo módl się z prostotą a On przyjdzie.

Bóg jest gentlemenem On na siłę do Twojego życia nie przyjdzie daj mu szansę wejścia w Twoje życie, modlitwą zaproś go powtarzaj proste słowa a On już dalej wie co zrobić by Twoje życie było PEŁNIĄ. POWIEDZ MU O CODZIENNOŚCI a On w nią wejdzie.

daj Bogu zaszaleć nie ograniczaj Go.

I won’t give up on us 
God knows I’m tough enough
We got a lot to learn
God knows we’re worth it

I won’t give up on us
Even if the skies get rough
I’m giving you all my love
I’m still looking up

żyjesz swoim życiem?

są filmy które z pozoru strasznie głupie zapchane sprzedającymi się tematami lub inaczej to nazywając tematami które są wszędzie obecne w filmach – miłość, seks (nie lubię tego słowa ale oddaje to co robią główni bohaterzy) mają w sobie zawarte perełki. padają słowa obraz dla których niby zmarnowane 1,3 h życia ożywa i zapada w pamięć.

głupio wybrany film nagle staje się dobrym odkryciem.

chciałam powiedzieć o filmie Cudownie tu i teraz. opis filmu na portalach jest bardzo lakoniczny „Stosunek do życia licealisty – imprezowicza zmienia się, gdy poznaje nietypową „miłą dziewczynę” 

film jest o chłopaku który juz wlasciwie wieku 17 lat jest alkoholikiem. i o jego dorastaniu. film ma kilka wątków  dla mnie najważniejsze są ostatnie słowa, które padają w filmie. 

 

„W prównaniu z innymi nie mam tak wielu trudności. Nieszczególnie. Takie jest życie. Różnie bywa. Ale zawsze coś się dzieje, prawda?

 Prawdziwym wyzwaniem, prawdziwą trudnością w życiu jestem JA. zawsze to byłem JA.

Odkąd pamiętam zawsze się czegoś bałem 

porażki

tego że kogoś zawiodę, 

ranienia innych

i tego że zostanę zraniony.

Wcześniej jeśli trzymałem gardę i skupiałem się na INNYCH ludziach, rzeczach, gdy NIC nie czułem, nic nie mogło mi się stać.

Nawaliłem.

Wyzbyłem się nei tylko bólu, ale wszystkiego Dobra i zła. Dopóki nie zostało mi już nic. 

MIŁO JEST ŻYĆ CHWILĄ,

ale najlepsze jest to że JUTRO też jest dzień. i zaczynam liczyć takie dni.”

 

w pewnej książce czytałam ostatnio że w okresie dzieciństwa, dorastania budujemy swoje FAŁSZYWE JA. które jest zbiorem naszych systemów obronych przed tym co doświadczyliśmy lub doświadczamy. istotą życia w dorosłości jest dać Chrystusowi się obnażyć dotrzeć do PRAWDZIWEGO JA które potrafi kochać .

 

te słowa bohatera są dla mnie odpowiedzią na moje pytania.

pod przykrywką dobra nieświadomie potrafimy tak skupić się na życiu innych że nie czujemy nic. nie można nas zranić. bo nei żyejmy własnym życiem, wyzbywając się życia swoim życiem stracimy nie tylko możliwość zranienia nas, ale także DOBRA w naszym życiu.

 

Najtrudniejsze ejst w tym wszystkim to, że tak trudno to wszystko rozdzielić dostrzec. 

 

PROŚMY CHRYSTUSA o światło na nasze drogi życia.1348525586921665

mówienie a działanie…

Wiem, że mam zdolność do euforycznych zachowań ;) jak coś „odkryję” w swoim życiu, niestety potrafię o tym gadać tak dużo i tak intensywnie że czasem słowa stają się tylko słowami a brakuje kolejnego etapu w tym z czego tak bardzo bardzo się cieszyłam. jeśli to jest sukces na uczelni to brakuje kolejnego bo tak skupiłam się na euforii że brakuje wytrwałej i rzetelnej pracy. dlatego czasem tak bardzo obsesyjnie się boję mówić o czymś, żeby nie przegadać czegoś.
a mantrą którą w kółko chyab wszystkim opowiadam jest pływanie.
to chyba jedyna dla mnie na macalna rzecz którą keidyś postanowiłam w sobie zmienić. po latach mówienia, że nie umiem nie potrafię zamieniło się w działanie. i tak z obrazu który miałam w głowie (spaiący topiący i chlapiący przemiły wielorybek ;) ) dokonałam czegoś namacalnego. pomijaąc jak to wyglądało tak to skutek jest następujący:
w moim ukochanym miejscu wakacyjnym w pierwszym roku taplałam się przy pomoście, w następnym roku pływałam w zasięgu wzroku pomostu a w tym przepłynęłam w obie strony JEZIORO. !!!!! tak włąsnie tego sobie dokonałam i tak pływanei stało się tylko moją soobista czynnością którą robie tylko dla siebie. dla nekogo innego. z nikim nie chodzę na basen bo to jest moje. nie umiem przełożyć do końca tego w praktyce. albo dopiero się uczę ale wiem że musimy mieć coś tylko swojego. tylko swój czas. by od siebie nie uciekać by móc posłuchać tego co mamy w sercu, żeby choć raz na jakiś czas mieć czas na sam na sam ze sobą.
drugą rzeczą to jest to że jeśli coś w kółko powtarzamy że do czegoś się nie nadajemy, czegoś nie potrafimy albo że nam coś nie pasuje to trzeba stanąć w prawdzie. jeśli o czymś ciągle mówisz to zastanó się co jest z tym nie tak. co możesz zmienić z tym – prosto jesteś wstanie się tego nauczyć albo z tym zadziałać? czy po prostu musisz to ZAAKCEPTOWAĆ podjąć świadomą DECYZJĘ i może po prostu zaakceptować że nie widzisz w sobie teog czy innego talentu, a może w ogóle w tej chwili ich nie widzisz?

Być KOBIETĄ jak Maryja. to najwyższy poziom ;) Pojawił się przed nią ktoś ze skrzydłami i taką propozycję na życie dostała :) . a ONA rozważała to w sercu.
czasem warto zamilczeć.
zostawić to w sercu.
podjąć decyzje – robię coś z tym czy akceptuje mój brak ?
i otworzyć się na Jego działanie, bo jeśli mu ZAUFAMY odłożymy rozkładanie rzeczy na czynniki pierwsze, gadanie o tym po ludziach to On będzie miał MIESJCE na to by pokazać Ci PRAWDĘ o Tobie.

DSC05375