ŻEGNAMY STAN PANIEŃSKI :)

Nie, nie mój ;)

Na ostatnim weselu (może przed ostatnim?) trochę się zacięłam i jak zdarta płyta powtarzałam: „na ilu to weselach byłam w ciągu pięciu lat”. Trudno się dziwić, że ktoś w końcu zapytał czemu w kółko o tym mówię.. może dlatego, że w końcu udało mi się to policzyć? a może dlatego, że ciągle mnie zadziwia, ile było tych wesel? jakieś… dwadzieścia w przeciągu pięciu lat.

To znaczy, że byłam na prawie tylu wieczorach panieńskich, a może nawet było ich więcej. Zdarzało się iść na wieczór panieński, a na weselu nie być. Wieczory te mało przypominały z zagranicznych filmów takich jak: „Kac Vegas”, „Druhny” czy z innych amerykańskich opowieści, gdzie alkohol leje się litrami, biegają nadzy mężczyźni, a w nocy sobie tatuujesz imię byłego i jeszcze dziwnym trafem Twoja suknia ślubna ulega zniszczeniu. Nic z tych rzeczy. Bardziej to taki dobrze przeżyty wspólny czas – na wspomnienia (np.: oglądanie zdjęć, zabawnych filmów), robienie czegoś co „zawsze chciała zrobić przyszła panna młoda, ale jakoś nigdy nie było na to czasu” (np.: sesja zdjęciowa), czy po prostu wspólnego bycia razem (np.: pobyt w SPA). Chodź byłam też w górach i nad morzem albo trzydniowej imprezie na działce, która skończyła się zbiorowym poparzeniem słonecznym, bo jakoś wcześniej dziwnym trafem nie czułyśmy, że słońce mocno praży :)

Choć swojego wieczoru panieńskiego jeszcze nie miałam to dla mnie wieczór panieński to dobry czas, by pobyć ze sobą twórczo i kobieco!

Podobają mi się Wieczory Panieńskie całodniowe, gdzie ten dzień okryty jest pewną ”’tajemnicą” i zaczyna się już od samego rana. Były takie co rozpoczynały się w kawiarni czy wspólnym śniadaniem. Czasem w miejscu ważnym dla przyszłej panny młodej i świadkowej, a dopiero później był czas we większym gronie. Panny Młode były uprzedzane SMS z nieznanego źródła, porwaniem czy tajemniczym listem. Dla niektórych to przesada i zbyt rozbudowana część „artystyczna” (jakiś kolega wymyślił to określenie :) to za dużo, więc były wieczory po prostu w górach czy wspólne spotkanie w babskim gronie.

Jak ktoś  pyta o wieczór panieński, jak go ugryźć czy zorganizować zawsze pytam o kobiece serce. Tam mamy ukryte to co dla Nas ważne, za czym tęsknimy, przy czym odpoczywamy, co nas porusza, co zawsze byśmy chciały zrobić. Znów przesada? Tak już mam. Poświęcenie czasu, starannie dobrany prezent, własnoręcznie wykonane dodatki czy zatrzymanie się by dostrzec tego co od razu nie widać – to mój sposób by pokazać komuś, że jest dla mnie ważny.

W tym pożegnaniu stanu panieńskiego widzę bogactwo i piękno kobiecych serc, kiedy mogę komuś pokazać ile dla mnie znaczy. Może to też jakaś moja troska o drugą osobę, by w czasie przygotowań do ślubu czasu zamieszania przed ślubnego trochę się zatrzymać i pomyśleć o tym co najważniejsze w nadchodzącym czasie, ale… na to jednak już każdy sam musi sobie odpowiedzieć :)

Na zdjęciach prezent dla J. Ostatnim razem przyszła panna młoda dostała od Ekipy :) pudełko niespodzianek. Pudełko zawierało, trochę gadżetów, kilka zadań „testów na dobrą żonę”, umilaczy, rozweselaczy i wspomnień. Każdej osobie coś innego bym wrzuciła do pudełka. Zależy co lubi ta osoba albo co się z nią nam kojarzy. Pudełko jest prezentem, ale też integruje dziewczyny na imprezie, przełamuje lody i.. pomaga tworzyć dobre wspomnienia. Proste w wykonaniu, a myślę, że warte zachodu.

Na dziś tyle! koniec cz. 1 ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *