W górach, trochę bliżej Boga.

Warunki idealne. Mam w końcu biurko, wczoraj znowu usłyszałam spisuj swoje historie – więc jest zachęta, a nawet mam ciastka prosto z Włoch (brzydko, ale szczerze mówiąc z miłości do nich po prostu sprawnie się wokół nich zakręciłam i zamiast jednego mam całą miskę Tyle wygrać ! :) )

Biurko, ciasta, zachęta, czyjaś wiara w moje możliwości, ot wszystko.

Ostatnia przygoda pod tytułem #generatorprzygod wydarzyła się w ostatnią majówkę. Miałam wybór majówki ze znajomymi, ale coś mnie kusiło, żeby mimo wszystko zrobić coś innego. Szukałam pracy na wakacje (czytaj na własny długi nauczycielski urlop szukałam innej pracy bo nie jestem przyzwyczajona do długiego urlopu :D) i tak zamiast pracy na wakacje dostałam opatrznościowo (czytaj Bóg..**) pracę na czas majówki. Jjak to ? no właśnie u mnie to tak już jest (choć według rad wszystkich bliskich naprawdę ! staram się nie nakręcać !) samo przychodzi czyli czytaj u mnie Bóg dba o mnie**. Ponad moją wyobraźnię i miarę, ja chcę coś on DAJE tysiąc razy więcej, ba! nawet nieskończoną liczbę razy więcej. Ot tak, trafiła mi się praca w górach w schronisku.

Co na pewno, to polecam wszystkim ludziom tego świata mieszkanie i pracowanie w schronisku.

Czytaj dalej