Winny: poniedziałek. Oskarżyciel: cały świat.

Ostatnio co raz częściej można spotkać się z atakiem  na biedny poniedziałek. Włączam radio i od razu słychać audycje „byle do piątku” wchodzę na portale społecznościowe, a tam od razu widzę obrazki z biednymi smutnymi zwierzątkami z napisem „nienawidzę poniedziałku”.
Czym ten poniedziałek zawinił?
Tym, że jest po Niedzieli?
Czemu nie może nam wystarczyć dwa dni odpoczynku i z nowymi siłami ruszyć  w Nowy Tydzień ?

Zadziwia mnie, to że nie potrafimy odpoczywać tak, żeby poniedziałek był dniem nowych sił i nowej „energii” do działania.  Czemu wszystko jest nastawione na to by zaczynać Nowy Tydzień od takiego nastawienia. Przecież to co robimy w ciągu tygodnia jest równie istotne. Właśnie to jak przeżyjemy tydzień  – czy pracowicie czy nie czy z dobrym nastawieniem czy nie pomaga nam twórczą i tak na prawdę zasłużenie odpocząć.

Kiedyś podczas błahej rozmowy z osobą którą się dawną nie widziałam. Na zasadzie „cześć co słychać, ładna pogoda”. Weszło na narzekanie pod tytułem „ooo… jest poniedziałek, jakie to straszne !”. Narzekając ta osoba sama do tego doszła, że przecież jakbyśmy nie narzekali na poniedziałek, bo by go nie było, to narzekalibyśmy na wtorek czy kolejny dzień który byłby początkiem tygodnia.

Zresztą, czy dla osób wierzących to Niedziela nie jest początkiem tygodnia?Czy to nie ona może być wyznacznikiem naszego działania i brania sił z Świętego Dnia?

Odwróćmy naszej myślenie, dajmy spokoju poniedziałkowi. Nie dajmy się zwieść temu, ze nasza praca i działanie jest tylko po to by wytrwać do Piątku.  Zaprzeczając Liroyowi, że ” Jest piątek, tygodnia koniec i początek”.

Doceniajmy naszą pracę, szczególnie w Adwencie, twórczo, a może szaleńczo odpoczywając w weekend.

„Kiedy nastał poranek dnia siódmego Bóg nie trudził się już stwarzaniem świata. W tym dniu Pan Bóg odpoczywał – i błogosławił dzień siódmy i uczynił ten dzień – świętym.”