mówienie a działanie…

Wiem, że mam zdolność do euforycznych zachowań ;) jak coś „odkryję” w swoim życiu, niestety potrafię o tym gadać tak dużo i tak intensywnie że czasem słowa stają się tylko słowami a brakuje kolejnego etapu w tym z czego tak bardzo bardzo się cieszyłam. jeśli to jest sukces na uczelni to brakuje kolejnego bo tak skupiłam się na euforii że brakuje wytrwałej i rzetelnej pracy. dlatego czasem tak bardzo obsesyjnie się boję mówić o czymś, żeby nie przegadać czegoś.
a mantrą którą w kółko chyab wszystkim opowiadam jest pływanie.
to chyba jedyna dla mnie na macalna rzecz którą keidyś postanowiłam w sobie zmienić. po latach mówienia, że nie umiem nie potrafię zamieniło się w działanie. i tak z obrazu który miałam w głowie (spaiący topiący i chlapiący przemiły wielorybek ;) ) dokonałam czegoś namacalnego. pomijaąc jak to wyglądało tak to skutek jest następujący:
w moim ukochanym miejscu wakacyjnym w pierwszym roku taplałam się przy pomoście, w następnym roku pływałam w zasięgu wzroku pomostu a w tym przepłynęłam w obie strony JEZIORO. !!!!! tak włąsnie tego sobie dokonałam i tak pływanei stało się tylko moją soobista czynnością którą robie tylko dla siebie. dla nekogo innego. z nikim nie chodzę na basen bo to jest moje. nie umiem przełożyć do końca tego w praktyce. albo dopiero się uczę ale wiem że musimy mieć coś tylko swojego. tylko swój czas. by od siebie nie uciekać by móc posłuchać tego co mamy w sercu, żeby choć raz na jakiś czas mieć czas na sam na sam ze sobą.
drugą rzeczą to jest to że jeśli coś w kółko powtarzamy że do czegoś się nie nadajemy, czegoś nie potrafimy albo że nam coś nie pasuje to trzeba stanąć w prawdzie. jeśli o czymś ciągle mówisz to zastanó się co jest z tym nie tak. co możesz zmienić z tym – prosto jesteś wstanie się tego nauczyć albo z tym zadziałać? czy po prostu musisz to ZAAKCEPTOWAĆ podjąć świadomą DECYZJĘ i może po prostu zaakceptować że nie widzisz w sobie teog czy innego talentu, a może w ogóle w tej chwili ich nie widzisz?

Być KOBIETĄ jak Maryja. to najwyższy poziom ;) Pojawił się przed nią ktoś ze skrzydłami i taką propozycję na życie dostała :) . a ONA rozważała to w sercu.
czasem warto zamilczeć.
zostawić to w sercu.
podjąć decyzje – robię coś z tym czy akceptuje mój brak ?
i otworzyć się na Jego działanie, bo jeśli mu ZAUFAMY odłożymy rozkładanie rzeczy na czynniki pierwsze, gadanie o tym po ludziach to On będzie miał MIESJCE na to by pokazać Ci PRAWDĘ o Tobie.

DSC05375

Chciałabym Ci powiedzieć..

Chciałabym CI opowiedzieć o tym jak stałam się Kobietą. o tym jak spojrzenie Boga na mnie na mnie z miłoscią odmienia moje życie. Jak odkrywanei tej miłości zmeinia mnie. o tym jakie wydarzenia i jakie sytuacje doprowadziły do tego że mogę napsiać że ejstem Kobietą przez duże K. i jakie ma to dla mnie znaczenie. chciałabym Ci opwoeidzieć żebyś nie powtórzyła moich błędów. byś nei wchodziła w to co ja. żeby moje wydarzenia moje historie zatrzymały Twoje procesy. Mogę tylko Cię zainspirować. tylko dać Ci do myślenia. wiem, że łątwo się mówi. ale ogrom wydarzeń, wrażeń, sytuacji sprawia że chciałbym CI ten ciężar dać. mogłabym opisywać nie udane związki, głupie lekkomyśne wwydarzenia czy to jak ostatnio pierwszy raz odważyłam się zakochać. mimo tego ze wiem kim jestem. a ktoś odrzucił moje uczucie.
wiem, jednak że konkretne historie konkretne wydarzenia nic Ci raczej nie powiedzą. Chodzi o to co Bóg wyprowadził z tego. jak po raz kolejny przełamał moje myślenie o samej sobie. jak spowodował że po raz kolejny przy znaku ” tyle już osobie wiem” powiedział że mam iść dalej i otworzył nowe drzwi.
czuje jakby odklejały się ode mnie kolejne przylepione przeze mnie przywary/opisy/nazwania siebie samą. jak Bóg raz po raz to ode mnie odkleja. zaskakuje. pokazuje że można ciągle iść dalej, Chrytus stał się człowiekiem i jest przykłądem czytego ZAUFANIA do Boga w takim ogromie że ODKUPIŁ LUDZKOŚĆ tego Świata.
Chciałabym Ci powiedzieć że właśnie musisz zaufać. ale nie wiem jak to zrobić byś w to uwierzyła.
trudno iść nurtem zaufania. łątwiej nazywać określać sytuacje. wtedy zamykamy sobie furtkę, tak wygodniej, do działąnia z tym. łatwo napsiać na drzwiach – nie umiem tego, jestem leniwa, nie nadaje się do tego , nie mam talentu.
niż włożyć wszystko w działanie. jedno nie kończące się działanie by to zmienić. by to zmienić trzeba szukać i ZAUFAĆ.
by opisać jak wielkie znaczenie mają w moim życiu ludzie zabrakłoby mi słów. w proporcji do ogromu błogosławieństwa z tego płynącego muszę upłynić ostrożność i miłość do samej siebie.
ktoś kiedyś mi powiedział „nie pokochasz nikogo, jak nie pokochasz siebie”.
miał racje choć było to jakieś prawie dziesięć lat temu. no może osiem?
chciałabym CI opisać o moim poszukiwaniu,
o moich porażkach
o ludziach którzy zmienili drogę.
ale wiem że jeśli znajdziesz ludzi z którymi moze nei utzymuejsz bliskeigo kontaktu ale widzisz go we wspólnotach czy grupach to wtedy . słuchając ich mozesz, jesli chcesz, zobaczyc ze Towje problemy nei są końcem świata. że wcale to że ja masz nie oznacza że jestes nie normlany, że nie tylko Ty zadajesz takei pytania.
to daje Dystans. perspektywy i to że nie zmagasz się z tym sam.
kotś kiedyś powiedział ” Twoja największa słabość, jest Twoim błogosławieństwem” a ktoś na to odpoweidział ” bo Ty znasz na tą słabość miliony sposobów żeby z nią walczyć, możesz komuś drugiemu pomóc” .
Jesteś Kobietą.
najpiękniejszą.
to jest punkt wyjścia do jutrzejszego dnia, do jutrzejszych rozmów. do tego co włąśnie robsiz. nie zapominaj o sobie.

jest tyle rzeczy które chciałabym zebrać w słowa. wypowiedzieć opisać…

0_ee1bbde8dd0c564bc78e9d083cb39e6ba6a1b5fd

dobrze zadawane pytania

Wiem, wierzę w to że Zły istnieje. tak samo mocno jak Wierzę w Boga. wiem, odczuwam we własnym życiu działanie obu. jestem wstanie czasem już przeczuć że Zły zaczyna atakować moje myśli dokładnie w moje słabości i zranienia i najczęściej dzieje się to wtedy kiedy.. po prostu jestem zmęczona, wyczerpana albo dużo się właśnie na raz dzieje.

tak samo ostatnio odkryłam, że zadaje sobie pytania które są w zasadzie pytaniami którymi powinniśmy sobie stawiać ale „źle” są sformułowane i przez co stają się moją… udręką.

i w tym działa Zły.

ale odpoczątku, z moim szalonym i nieobliczalnym charakterem mam tak ze czasem sobie coś wymyśle i ubzduram i po prostu to robię. bez przemyślenia, bez analizowania. po prostu tak robię. tak było z wyborem studiów i liceum. tak było z wyborem języków. ot tak. bo czemu by nie. i tak się skończyło w kiepskim liceum i na studiachz których zrezygnowałam.

ale.. chodzi o pytania. zastanawiałam  się czy zakon jest moim powołaniem. i wkółko w głowie zadaję zadawałam sobie pytanie czy zakon czy jestem powołana. a takie zagadnieniatrzeba rozebrać na części pierwsze.

co jest dla mnie ważne? czy chce być całe życie najbliżzej jak się da przy Jezusie? czy chce mu oddać w ten sposób życie?

nie wystarczy zadawac pytanie. trzeba podjac działania ktore pozwolą nam podjac decyzje. zawsze trzeba zaczac od modlitwy stałekj reguralnej. potem moze od literatury i rozmow. moze po tem trzeba moze probowac rekolekcji i wspolnot.

ale wydaje mi się ze to nei tylko do tego przykladu sie odnosi.
zadręczamy sie pytaniami ktore nei maja sensu.

NAPISAŁAM to kilka dni temu. Potem usłyszałam, że Pan przychodzi w Pokoju, nie udręce, w Spokojnym Sercu, co potwierdza moje przemyślenia.
i o tym chce pisać tutaj, na poważnie i na serio. o szukaniu – pytań i odpowiedzi.
o poszukiwaniu i o tym jak wyglądam ja – Kobieta- Ukochana przez Boga, w normalnym świecie gdzie czasem z wkraczając z moimi zasadami jestem brana za przybysza z kosmosu. jak każda inna ” Wierząca, katolicka kobieta w XXI w” (jak to patetycznie brzmi :D)
Wiem, że jestem Piękna dzięki Jego miłości i o tym i innych odkryciach pisać będę a co mi tam :)

sukienki

lato za nami..
chowam sukienki do szafy.. przetańczyłam w nich aż cztery wesela,.. chłonąc (?) miłość Państwa Młodych.. wieczory panieńskie..tyle zaskakujących spacerów w to lato było w tych sukienkach, wieczorów..

…….. delikatnie chowam do szafy na sam koniec..

byłam na rekolekcjach. i ciągle mnie zastanawia postawione na koniec pytanie.
dziesięć kobiet, z różnych miast z różnym doświadczeniem z róznymi zawodami
jedna z nich na koniec mówi że jak była młodsza tak w moim wieku nie miała takiej wiedzy jak my, najmłodsze w tej grupie. tylko czemu teraz potrzebujemy takiej wiedzy? czemu mamy tyle pytań? z czego to wynika? kiedyś kilkanaście lat temu kobiety nie szukały tylu odpowiedzi? dostawały je od swoich Mam? czemu tak szybko takie pytania sobie stawiamy?

nic nie rozumiem.. a sukienki poczekają na kolejne lato..

Panie Boże,
wiesz co.
A.

czas.

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
2 Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
3 czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
4 czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
5 czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
6 czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
7 czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
8 czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.

 

 

Panie Boże, tak trudno mi pojąć jaki jest teraz MÓJ czas. tak łatwo spojrzec na innych że oni mają to czego ja pragnę. tak trudno zatopić się w ciszy Mojego czasu. czasem robimy sobie wyrzuty: że za dużo czasu ze znajomymi, że za bardzo zawala się uczelnie czy za duożo podróży i wyjazdów. a może teraz o to chodzi? że mam jak najwięcej czerpać od innych że mam możliwości na podróżowanie że WŁAŚNIE TERAZ mam czerpać bo przyjdzie TRUDNY czas i nie będę miała na to możliwości…
wiem że przez to tracę. wiem że nie doceniam wtedy Mojego czasu, kiedy patrzę na innych…
czas. Mój Czas… Który Ty w najdoskonalszych szczegółach dla mnie dopracowałeś. tak trudno bronić się rpzed zazdrością…
czasem z lenistwa tracimy możliwości, czasem z właśnie szeroko pojętej zazdrości.
czasem ktoś jest ważniejszy od naszych emocji. czasem ktoś w naszym życiu ma być ważniejszy niż my sami.. czasem.. czasem..

po ludzku to takie trudne.

Panie Boże,
pomóż mi nauczyć się rozróżniać MÓJ czas.
A.